O NAS

START
Strona główna
Co nowego
Ważne daty
Komunikaty
Statut Klubu
Rada Nadzorcza

KONTAKT

Napisz do nas
Księga gosci

LISTA KLUBOWICZÓW

Zapisz się
Lista Klubowiczów
Zgłoszenia odrzucone-01.2017
Zgłoszenia odrzucone-02.2017
Zgłoszenia odrzucone-03.2017
Zgłoszenia odrzucone-04.2017
Zgłoszenia odrzucone-05.2017
Zgłoszenia odrzucone-06.2017
Zgłoszenia odrzucone-07.2017
Zgłoszenia odrzucone-08.2017
Zgłoszenia odrzucone-09.2017
Zgłoszenia odrzucone-10.2017
Zgłoszenia odrzucone-11.2017
Zgłoszenia odrzucone-12.2017

PIOSENKI REZERWY

Piosenki rezerwy

O WOJSKU

Polecamy serial
Sondaż
Z czym do NATO
O Kawalerii raz jeszcze
Misje wojskowe
Na papierze
Kryptonim JW
Historia SPR-ów
Linki wojskowe
Jak przeżyć armię

Skąd się biorą trepy?

Wstęp

Materiały Rezerwistów

Wstęp
- Janusz Kłosowski
- Robert Hes
- Tadeusz Pochopień
- Mirosław Rus
- Andrzej Iwankiewicz
- Ireneusz Mitko
- Dariusz Kiełbowicz
- Filip Tyszka
- Marek Kamiński
- Krzysztof Chmielewski
- Piotr Wentlandt
- Adam Trębacz
- Wojciech Wnęk
- Karol Daniec
- Ryszard Jastrzębski
- Andrzej Czeczot
- Ryszard Jastrzębski
- Piotr Grześkowiak

i nie tylko Rezerwistów

Mieczysław
Stanisław Kaczmarczyk
DOCENT
Vladislav Lojek

Fotogalerie

WSO Wrocław
więcej >>>

Napisali o nas

My koledzy z wojska

Ze strony MON-u

-

Statystyka

 

 

 

Copyright 1999-2017 by
Rezerwa
Wszelkie prawa zastrzeżone
ISO 8859-2
Aktualizowane: 02.01.2017 r.

Dariusz Kiełbowicz

 
Swoją służbę rozpocząłem na wiosnę 1993r.w 73 Pułku Zmechanizowanym Ułanów Karpackich. Jest to jednostka z tradycjami i jestem dumny z tego, że mogłem w niej służyć. W końcu to żołnierze tej formacji zdobyli Monte Cassino.

Pamiętam jak dziś moje pierwsze kroki w tej jednostce. Za strzyżenie - na piwo, Za ciepłą wodę - na piwo itd. Pomyślałem wtedy no i wpizdu. Patrząc na to teraz, z perspektywy czasu, to nie pokrywało się to z tym co się o wojsku powszechnie mówiło. Straszono mnie falą, rejonami do rana, wynaturzonymi dziadami. Ale jak trafiłem do wojska wszystko okazało się być mitem, który dawno minął. Może dlatego było "spokojnie", gdyż jako czołgiści nie mogliśmy narzekać na brak zajęć. Owszem czasami ktoś został spompowany, ale nigdy nie było to takie ot tak - za cichy chód po ulicy. Moje pierwsze 50 pompek było za brak komendy "powstań - baczność" gdy kapral wszedł na salę. Dwa razy nam wytłumaczył dlaczego mamy tak powiedzieć i w jakich sytuacjach, a za trzecim zdoił nas za brak pamięci i nieuwagę. Pamiętam to dlatego tak dokładnie, bo wtedy było to coś takiego jakby mi kazano polecieć na księżyc i zobaczyć co robi Twardowski (przed wojskiem robiłem z trudem 5 pompek). W czasie mojego pobytu w tej jednostce nie zauważyłem szczególnych przypadków fali być może dlatego, że wszyscy od kotów po dziadów nie mieli czasu myśleć o fali bo mieli masę swoich zajęć, a poza tym panowała tam prawdziwa wojskowa dyscyplina i rygor.

Kolejna jednostka w której służyłem była dokładnym przeciwieństwem poprzedniej. Mowa tu o JW 1987 z Lublina. Tego nie można nazwać jednostką to był jakiś cyrk, dom wariatów. Całkowity brak zajęć sprzyjał narodzinom różnego rodzaju durnych pomysłów. O ile w poprzedniej jednostce nauczono mnie, który nigdy nie miał nic wspólnego z mechaniką, obsługi czołgu T-72, o tyle w tej nauczyłem się jak zostać alkoholikiem. W tamtej jednostce był sprzęt, na którym mogliśmy się szkolić i doskonalić to czego nas nauczono, w tej nie było nawet strzelań z "kałacha" nie wiem czy z braku kasy, czy chęci a o sprzęcie typu T-72 to można było pomarzyć. Ktoś na górze stwierdził, że należy utworzyć batalion czołgów T-72, tylko zapomniano je kupić. W tym miejscu potwierdza się opinia - gdzie się kończy logika zaczyna się wojsko. 

Po co wysyłać 300 osób na specjalistyczne szkolenie nie mając dla nich sprzętu na którym będą służyć, po co tworzyć kompanię - widmo, po co wysyłać czołgistów nie mających sprzętu na poligony ?
Myślę że na te pytania nikomu nie uda się odpowiedzieć. Moim zdaniem jedyne wartościowe było pierwsze pół roku mojej służby, a reszta to był stracony czas i pieniądze podatników. Nic mnie nie nauczono i nie wykorzystano tego czego mnie nauczono. Z tego okresu pozostały wspomnienia uganiania się z żandarmerią, chodzenia na lewizny i chlania na umór. Uważam, że ten kto może, lub ma szansę, powinien tego uniknąć. To, że ktoś dba o czystość wokół siebie wcale nie jest zasługę wojska tylko zwykłą potrzebą życia w czystości i dbaniem o kulturę osobistą. 

Tekst został zamieszczony za zgodą autora, za co serdecznie dziękujemy.
Aktualizowane:
08 listopada 2001 r.

Kopiowanie tekstów i zdjęć zamieszczonych na stronach Klubu Rezerwistów Wojska Polskiego w celach komercyjnych, 
w celu publikacji w innych serwisach bądź na innych stronach internetowych 
bez zgody autorów lub władz Klubu jest ZABRONIONE.