O NAS

START
Strona główna
Co nowego
Ważne daty
Komunikaty
Statut Klubu
Rada Nadzorcza

KONTAKT

Napisz do nas
Księga gosci

LISTA KLUBOWICZÓW

Zapisz się
Lista Klubowiczów
Zgłoszenia odrzucone-01.2017
Zgłoszenia odrzucone-02.2017
Zgłoszenia odrzucone-03.2017
Zgłoszenia odrzucone-04.2017
Zgłoszenia odrzucone-05.2017
Zgłoszenia odrzucone-06.2017
Zgłoszenia odrzucone-07.2017
Zgłoszenia odrzucone-08.2017
Zgłoszenia odrzucone-09.2017
Zgłoszenia odrzucone-10.2017
Zgłoszenia odrzucone-11.2017
Zgłoszenia odrzucone-12.2017

PIOSENKI REZERWY

Piosenki rezerwy

O WOJSKU

Polecamy serial
Sondaż
Z czym do NATO
O Kawalerii raz jeszcze
Misje wojskowe
Na papierze
Kryptonim JW
Historia SPR-ów
Linki wojskowe
Jak przeżyć armię

Skąd się biorą trepy?

Wstęp

Materiały Rezerwistów

Wstęp
- Janusz Kłosowski
- Robert Hes
- Tadeusz Pochopień
- Mirosław Rus
- Andrzej Iwankiewicz
- Ireneusz Mitko
- Dariusz Kiełbowicz
- Filip Tyszka
- Marek Kamiński
- Krzysztof Chmielewski
- Piotr Wentlandt
- Adam Trębacz
- Wojciech Wnęk
- Karol Daniec
- Ryszard Jastrzębski
- Andrzej Czeczot
- Ryszard Jastrzębski

i nie tylko Rezerwistów

Mieczysław
Stanisław Kaczmarczyk
DOCENT
Vladislav Lojek

Fotogalerie

WSO Wrocław
więcej >>>

Napisali o nas

My koledzy z wojska

Ze strony MON-u

-

Statystyka

 

 

 

Copyright 1999-2017 by
Rezerwa
Wszelkie prawa zastrzeżone
ISO 8859-2
Aktualizowane: 02.01.2017 r.

Robert Hes - Ku chwale Ojczyzny

 


... z tymi oto słowy odebrałem najpotężniejszą broń ręczną na świecie: KBK AKMS-47, popularnie nazywany Kałachem. Było to trzy dni przed przysięgą. Ale po kolei ... 

Zostałem powołany do odbycia służby wojskowej w Centrum Szkolenia Inżynieryjno-Lotniczego w Oleśnicy, w skrócie CSIL. Gdy przekraczałem bramę koszar zastanawiałem się co mnie tutaj czeka. Wiedziałem mniej więcej czego mogę oczekiwać od kumpli którzy byli turę wcześniej (pobór absolwentów jest co trzy miesiące), jednak nuta niepewności pozostała.

Zanim wszedłem na jednostkę musiałem poczekać na Biurze przepustek aż zbierze się większa grupka osób. Dopiero wtedy w asyście Łącznika Oficera Dyżurnego. poszliśmy na nasz Pododdział - Szkoła Podchorążych Rezerwy. Tutaj komisja przeprowadziła z nami wywiad skąd przyjechaliśmy, co robiliśmy przed wojskiem itp. Następnie przydzielono nam pokoje - Izby Żołnierskie. Pokoje były typu akademickiego, dwuosobowe. Metalowe łóżka okazały się później nawet całkiem wygodne, choć może trochę za wąskie. Stolik, dwa taborety i po dwie metalowe szafki (cywilna i wojskowa) na głowę dopełniały całości wyposażenia pokoju. Tutaj zostawiliśmy swoje rzeczy i poszliśmy po mundury wojskowe i inne wyposażenie. Wydający mundury chorąży ustawił nas w szeregu i podawał kolejne rzeczy do przymierzenia. Gość miał chyba miarkę w oku bo wszystko pasowało. Obładowani jak juczne konie wróciliśmy na pododdział. Jeszcze 'musieliśmy' skoczyć do miejscowego fryzjera (pierwsze strzyżenie gratis) a potem trzeba było wskoczyć w mundury. Wracając do kwestii strzyżenia. Strzyżenie odbyło się z pełną kulturą. Można było wybrać sobie fryzurę byle była z krótkich włosów. Nie, to nie jest żart. Tylko naprawdę długie włosy trzeba było ściąć. Średniej długości wystarczyło nieco skrócić po bokach, to co wystaje spod czapki. Dodatkowo, jako już dojrzali ludzie, mogliśmy zachować wąsy - byle by były krótsze od wąsów Szefa Kompani, który miał wąsy typu Piłsudski.

Gdy ubraliśmy się w mundury otrzymaliśmy pierwszą naukę jak sznurować buty. Oto metoda: Uwaga, tylko opinacze.

Początek sznurówek wiązania powinien być przewleczony
pod bocznymi skórkami buta. Sznurówki należy
zawiązać w kokardkę a pętelki schować za boczki
buta tak ,aby nie było ich widać spod opinacza.

Zamieszkaliśmy na parterze większego budynku na którego piętrze była Szkoła Chorążych w której uczyli się chłopaki młodsi o parę lat od nas. Przez pierwsze dni prowadzili razem z nami służbę przy stoliku podoficera dyżurnego. Po kilku dniach wprowadzenia, gdy kadra zawodowa kończyła służbę (ok. godz. 15:00) sami już siebie pilnowaliśmy. Na początku do rozrywki mieliśmy stół do ping-ponga, salę telewizyjną i szachy. Po przysiędze można było wyjść na miasto. Tutaj znajdziesz ciekawsze meldunki jakie słyszy się w wojsku.

Przed przysięgą
Przed przysięgą mieliśmy ograniczoną swobodę poruszania się po jednostce, nie mówiąc o wyjściu na garnizon (do miasta). Po jednostce mogliśmy poruszać się tylko w grupach zorganizowanych, czyli na posiłki i zajęcia. To trochę teorii. W praktyce mogliśmy chodzić po całej jednostce w towarzystwie podoficera dyżurnego, czyli z jednym z nas, no ale nie za często. W niedzielę kto chciał mógł iść do kościoła na mszę, a później przejść się "na miasto". W pierwszą niedzielę szliśmy w mundurach z Komendantem Szkoły Podchorążych Rezerwy, ale w następne szliśmy już w cywilkach i w swojej paczce.

Jeśli chodzi o stosunek do podchorążych w jednostce to był on na wysokim poziomie kultury. Zawodowi odnosili się do nas z szacunkiem, a zasadnicza raczej nie wchodziła w drogę. My rewanżowaliśmy się tym samym. Później na praktykach byliśmy już na ty ze wszystkimi w miejscu pracy. Chodzi przecież o to aby samolot był sprawny i wyleciał w kolejny lot, co łatwiej osiągnąć w kumplowskiej atmosferze, a nie stosując jakieś sztywne regulaminy. Podobno w wojskach lądowych jest wręcz odwrotnie. Stawiają tam regulamin ponad wszystko.

Trzy dni przed przysięgą na uroczystym apelu delegaci podchorążych otrzymali broń - KBK AKMS-47. Reszta dostała ją po apelu, w zaciszu magazynu broni na pododdziale. Ciekawostka: moja broń była starsza niż ja. Rocznik '72 to był dobry rocznik :-).

Przysięga
Przysięga to wielka uroczystość w jednostce, dlatego musiała wypaść idealnie przed zaproszonymi gośćmi . Było nas razem 26 podchorążych więc niewielu w porównaniu z ponad 800 żołnierzami w jednostce. Przez tydzień przed przysięgą ostro ćwiczyliśmy wejście na murawę boiska na którym miała się odbyć przysięga, oraz defiladę przed podium dla zaproszonych dostojników. Próby były bez orkiestry i przez to trochę "suche". Na przysiędze mieliśmy orkiestrę dentą uchodzącą za najlepszą w regionie. Moim zdaniem z orkiestrą maszeruje się o wiele łatwiej i przyjemniej. Bębniarz podaje krok, a cała orkiestra zagłusza tupot butów, tak, że nie trzeba całej pary wkładać w tupanie. Pogodę mieliśmy kiepską, cały czas siąpił deszcz. Gdy zdjęliśmy czapki i podnieśliśmy dwa palce do przysięgi rozpadało się na dobre. Po przysiędze wystąpiło jeszcze parę gości z przemówieniami, wyróżniono "najlepszych" podchorążych, których jedynym atutem było to, że byli najwyżsi i stali w pierwszym rzędzie, i całość przemaszerowała krokiem defiladowym przed podium.

Po defiladzie biegiem zanieśliśmy karabiny do magazynu broni, odebraliśmy rozkazy urlopu i już siedzieliśmy w pociągu w drodze do domu na pierwszy urlop.

Po przysiędze 
Po przysiędze zniknęły wszelkie ograniczenia. Dostaliśmy przepustki stałe, które upoważniały nas do wychodzenia do miasta do godz. 21:30, zajęcia kończyły się już o 14:00. No i oczywiście przestaliśmy ćwiczyć musztrę. Nie było także problemów z wyjazdami na weekendy do domu. Musieliśmy zorganizować tak wyjazdy, aby wszyscy byli po równo w domu i aby na pododdziale zostało trochę ludzi.

Natomiast rozpoczęły się zaprawy poranne. Polegały one na przebiegnięciu dystansu 3600 metrów, trzy kółka wokół stadionu i placu apelowego, przy czym krótsze boki tego prostokąta przebywaliśmy spokojnym krokiem.

Z ciekawych rzeczy doszły nam ćwiczenia taktyczno-specjalne, nauka o broni i strzelanie z niej. Jako, że byliśmy w lotnictwie ćwiczenia te były prowadzone pod kątem naszych przyszłych działań, a polegały one na tym, że my jako dowódcy mechaników mieliśmy być przy samolotach w czasie przygotowywania ich do wylotów, a w razie zagrożenia mieliśmy z nimi odpierać ataki nieprzyjaciela usiłującego zniszczyć samolot lub lotnisko.

Jedno z ciekawszych ćwiczeń polegało na tym, że czwórka podchorążych miała pozorować nieprzyjaciela i zaatakować maszerujący oddział. Ja byłem jednym z nieprzyjaciół. Nie chwaląc się skopaliśmy im tyłki, a potem rozwalił nas jeden z 'obcych', którego jako czujkę przednią przepuściliśmy w oczekiwaniu na główne siły wroga. No cóż to był błąd, zapomnieliśmy o nim, jednak ich było dwudziestu a nas tylko czterech, to i tak niezły wynik. Wszystko odbyło się przy akompaniamencie ślepych serii z AKMS. Było cool ;-). Jak w kawale o partyzantach. Po bitwie wszyscy razem zasiedliśmy przy ognisku, upiekliśmy sobie kiełbaski na drugie śniadanie i zjedliśmy je przy dobrych dowcipach.

W czasie kolejnych ćwiczeń pomaszerowaliśmy do oddalonego o około 5 kilometrów zagajnika gdzie mieliśmy zajęcia z taktyki, oczywiście z przerwą na kiełbaski. Człowiek szybko głodnieje gdy słucha zajmujących opowieści. W międzyczasie kto chciał mógł postrzelać sobie z pistoletu sygnałowego (popularnie zwanego rakietnicą). Ale ten pistolet ma kopnięcie. Masując zaczerwienioną dłoń ochotnicy ustawiali się na koniec kolejki by ponownie poczuć tę siłę w nadgarstku. Ja wolałem postrzelać sobie z kałacha (jako jedyny z plutonu lubiłem sobie postrzelać i nie martwiło mnie późniejsze czyszczenie broni, dlatego miałem ksywkę major, czyt. mejdżer). Pułkownik widząc moje zainteresowanie pozwolił mi wziąć tyle naboi ile tylko chcę, więc pożyczyłem od kumpla magazynek i łącznie załadowałem 120 naboi (4 x 30). Później inni także poszli za moim przykładem. Jeden z nas pstrykał reszcie fotki. Zabawa była przednia. Ostatnie dwa magazynki wystrzeliłem jedną serią. Trwało to niespełna 10 sekund łącznie z czasem przeładowania (jak to robią na filmach, strzelają i strzelają ;-)). Lufa karabinka tak się nagrzała, że specjalne czarne pokrycie zaczęło się gotować a ze środka dobywał się błękitny dymek. Później Pułkownik demonstrował nam jak bezpiecznie odpalać petardy i świece dymne. Nie jedna poleciała nam pod nogi... lecz już nas tu nie było.

Oczywiście oprócz zajęć ogólno-wojskowych mieliśmy zajęcia związane z profilem naszej specjalności: "Eksploatacja i naprawa osprzętu lotniczego: Mig 21". Były to zajęcia teoretyczne i praktyczne. Praktyczne odbywały się w hangarze w którym postawiono kilka Migów na których mogli się wyżywać kursanci. Wszystkie oczywiście sprawne, lecz z powodu wylatania odpowiedniej liczby godzin lub na swój wiek (Resurs) nie mogące się już wzbić w powietrze.

Dowiedziałem się, że radar Miga-21 ma zasięg maksymalnie 30km co przy ponad 120km zasięgu współczesnych maszyn zachodnich wydaje się wielkością śmieszną. Jednak Mig-21 jest jednym z nielicznych samolotów, które przetrwają impuls elektro-magnetyczny związany z wybuchem bomby atomowej. A to ze względu, że posiada mało elektroniki, a ta co jest, jest oparta na lampach elektronowych, a te jak wiadomo są niewrażliwe na takie impulsy.

Mieliśmy także służbę wartowniczą. Zanim dostaliśmy ostrą amunicję musieliśmy wykuć na blachę regulamin odnoszący się do służby wartowniczej, ze szczególnym naciskiem na prawo użycia broni. I tu nie ma żartów.
Egzaminy

Po trzech miesiącach, w ostatnie dni pobytu w szkółce odbyły się egzaminy z przedmiotów ogólnowojskowych i kierunkowych. Nie było oceny mniejszej niż 4. Wszyscy się uczyli mniej lub bardziej. W końcu trzeba było jakoś wypaść przed kumplami. Tytuł magistra zobowiązuje.

W ostatni dzień otrzymaliśmy świadectwa ukończenia Szkoły Podchorążych Rezerwy z ocenami z przedmiotów (Ja zająłem piątą lokatę) oraz rozkazy wyjazdów do jednostek w których mieliśmy odbyć praktyki. Z tą chwilą byliśmy już starszymi kapralami podchorążymi.

Praktyka
Ja i jeszcze trzech kumpli pojechaliśmy do Wrocławia do 11 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego im. płk. pil. Bolesława Orlińskiego. Jeszcze zanim dowiedzieliśmy się jakie będą możliwości przydziałów postawiliśmy sprawę jasno reszcie chłopaków, że jeśli będzie Wrocław to nie ma siły żebyśmy tam nie poszli. Chodziło o to, że każdy chce trafić jak najbliżej rodzinnej miejscowości.

Tak więc przyjechaliśmy w nowe miejsce. Na dojazd mieliśmy kilka dni (wyjazd łączony z urlopem), stawiliśmy się w sztabie. Tu nas przydzielili do Eskadry Technicznej na stanowisko Dowódców Klucza Osprzętu Lotniczego. Mieliśmy możliwość uzyskania promocji na plutonowego pchor., ale zrezygnowaliśmy z tego zaszczytu, szkoda nam było darmowych przejazdów w MPK. Gdy Dowódca Pułku dowiedział się, że jesteśmy z Wrocławia i okolic stwierdził, że problem zakwaterowania nas sam się rozwiązał i umożliwił nam nocowanie w swoich własnych domach. Następnego dnia złożyliśmy podanie o wyprowiantowanie, w sumie razem z żołdem dostawaliśmy około 500zł.

Na eskadrze wykonywaliśmy proste prace i zawsze pod nadzorem. Wiadoma rzecz, że nikt przy zdrowych zmysłach nie puści zupełnie zielonych ludzi na sprzęt bojowy. Nam też to było na rękę. Większą część czasu między 7:30 a 14:30 spędzaliśmy na przeglądaniu dokumentacji Miga i drobnych pracach przy samolotach. Ogólnie było fajnie, choć może trochę nudno. Brak strzelania ;-)

Tutaj także pod koniec okresu praktyki mieliśmy egzaminy. Jeden z osprzętu, drugi na stopień oficerski. Jak poprzednio nie było z nimi problemów. Mieliśmy dużo czasu na naukę. Na zakończenie pobytu w armii zorganizowaliśmy imprezę zakończeniową z grillem, po czym w miłej atmosferze odeszliśmy do cywila. Aha, bym był zapomniał, za "straty moralne" ;-) armia wypłaciła każdemu z nas po 840zł, całkiem nieźle, tak na dobry początek w cywilu.

W skrócie

  1. Stając się żołnierzem dostaniesz stopień szeregowy podchorąży i co miesiąc dostaniesz awans do starszego kaprala podchorążego (w okresie szkółki).

  2. Dostaniesz żołd od ok. 200zł do 290zł, zależnie od stopnia plus ewentualne wyprowiantowanie za urlopy, przepustki itp. ok. 9zł za dzień

  3. Nie ma tzw. fali. Bo po pierwsze nie ma wcześniejszego turnusu, po drugie podchorążowie to ludzie na poziomie do których kadra odnosi się inaczej niż do zwykłej zasadniczej. Wszyscy jesteśmy dorosłymi ludźmi, prawda?

  4. Większość zawodowych to porządni ludzie z którymi można pogadać i załatwić różne sprawy. Ja na przykład pożyczyłem mundur galowy na ślub w mojej rodzinie gdyż galówek ostatnio nie przydziela się żołnierzom.

  5. Wszystkie te informacje dotyczą tylko formacji lotniczej. Nie wiem jak jest w innych formacjach sił zbrojnych. Słyszałem, że w wojskach lądowych dają nieźle popalić na poligonach.

  6. Wszystko zależy od ludzi z jakimi będziesz, jak sobie zorganizujesz życie w nowej sytuacji i jakich dowódców będziesz miał. 

Życzę powodzenia.

Ciekawostka: Oko fachowca dostrzeże, że mój mundur galowy nie jest mundurem podchorążego. Ja jednak cieszę się, że mam zdjęcie w takim mundurze, bo od dawna wojsku brak funduszy na mundury galowe dla służby zasadniczej i podchorążych. No chyba, że w kompanii reprezentacyjnej.

Słowniczek

  • Oficer Dyżurny - oficer zawodowy który w czasie 24-o godzinnej służby pilnuje porządku w jednostce. Gdy Komendant Jednostki skończy pracę jest najważniejszą osobą w jednostce.

  • Łącznik Oficera Dyżurnego - żołnierz zasadniczej służby wojskowej na usługach Oficera dyżurnego. Z reguły ma służbę na Biurze Przepustek.

  • Pododdział - budynek w którym mieszka odział żołnierzy.

  • Podoficer Dyżurny - żołnierz którego zadaniem jest odbieranie telefonów i utrzymywanie porządku i dyscypliny na Pododdziale. Jest przełożonym reszty żołnierzy i odpowiada przed przełożonymi oraz przed Oficerem Dyżurnym za to co się dzieje w czasie jego służby na pododdziale.

  • Podchorąży - przedrostek przed stopniem wojskowym informujący, że żołnierz jest po studiach wyższych. Np. starszy kapral podchorąży Dodatkowo pagony podchorążego są obszyte sznureczkiem biało-czerwonym, oraz z wpiętym znaczkiem SPR.

  • Eskadra Techniczna - komórka zajmująca się przeglądami okresowymi samolotów i średnio trudnymi naprawami statków powietrznych.

  • Wyprowiantowanie - ekwiwalent pieniężny za nie zjedzone posiłki. Obecnie około dziewięć złotych za dzień. 

- / -

Regulaminy a Służba Wartownicza

432. Wartownik na posterunku ma prawo:

  1. Wydawać rozkazy związane z pełnieniem służby wszystkim osobom z wyjątkiem swoich przełożonych ze składu warty;

  2. Wymuszać posłuszeństwo wszelkimi środkami z użyciem broni włącznie.

433. Wartownik na posterunku ma obowiązek.

  1. Czujnie strzec i zdecydowanie bronić powierzonego mienia (osób);

  2. Trzymać zabezpieczoną bron z dołączonym magazynkiem (bez wprowadzonego naboju do komory nabojowej) w położeniu określonym w tabeli posterunków i nikomu jej nie oddawać;

  3. Nie opuszczać samowolnie posterunku zanim nie zostanie zmieniony lub zdjęty, choćby jego życiu zagrażało niebezpieczeństwo;

  4. udzielać pomocy wartownikowi na sąsiednim posterunku, nie przerywając ochrony powierzonego posterunku;

  5. nie dopuszczać - na odległość mniejszą niż podana w tabeli posterunków - żadnych osób z wyjątkiem tych, którym podlega oraz osób im towarzyszących;

  6. Umieć posługiwać się technicznymi środkami łączności i sygnalizacji oraz sprzętem pożarniczym.

434. Wartownikowi na posterunku wolno.

  1. Oddalać się dla ratowania życia ludzkiego lub mienia, na taką jednak odległość, aby mógł nadal chronić powierzony obiekt;

  2. Odpowiadać tylko na pytania przełożonych a także udzielać krótkich informacji innym osobom, jeżeli tak przewiduje tabela posterunków;

  3. 3. Schronić się do budki wartowniczej lub pod grzybek nie przerywając obserwacji ochranianego obiektu;

  4. 4. Pić napoje, które za zgodą dowódcy warty może zabrać w manierce na posterunek.

Prawo użycia broni.

  1. Jeśli środki przymusu bezpośredniego są niewystarczające, wartownik jest uprawniony do użycia broni palnej:
    W celu odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na życie własne lub innej osoby;

  2. W celu odparcia niebezpiecznego zamachu na obiekty jednostek (instytucji) wojskowych, a także na obiekty ważne dla bezpieczeństwa lub obronności państwa;

  3. Przeciwko żołnierzowi, który wezwany do natychmiastowego porzucenia broni lub niebezpiecznego narzędzia nie zastosuje się do tego wezwania i jego zachowanie wskazuje na bezpośredni zamiar użycia wobec człowieka broni lub innego niebezpiecznego narzędzia;

  4. Przeciwko żołnierzowi, który usiłuje przemocą odebrać broń uprawnionemu do jej posiadania;

  5. W celu odparcia bezpośredniego zamachu na konwój ochraniający osoby, pieniądze, tajne dokumenty lub przedmioty wartościowe;

  6. W pościgu za żołnierzem, wobec którego użycie broni było dopuszczalne w sytuacjach określonych w pkt. 1-5;

  7. W pościgu za żołnierzem podejrzanym o popełnienie szczególnie niebezpiecznego przestępstwa;

  8. W celu udaremnienia ucieczki skazanego, tymczasowo aresztowanego bądź zatrzymanego szczególnie niebezpiecznego przestępcy.

Uprawnienia  wartownikowi przysługuje również wobec osób nie będących żołnierzami, jeżeli osoby te współdziałają z żołnierzem w naruszaniu dyscypliny wojskowej lub bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także jeżeli dokonują one czynów zagrażających dyscyplinie wojskowej albo czynów przeciwko życiu i zdrowiu żołnierzy, mieniu wojskowemu lub obiektom wojskowym.
Użycie broni palnej powinno następować w sposób wyrządzający możliwie najmniejszą szkodę żołnierzowi, przeciwko któremu użyto broni i nie może zmierzać do pozbawienia go życia, a także narażać na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia innych osób.
W razie zranienia człowieka należy udzielić rannemu pierwszej pomocy oraz zapewnić opiekę lekarską.

Komendy
W dzień, przy sprzyjających warunkach.
"Stój! Służba wartownicza!" - jeśli intruz nie zatrzyma się:
"Stój, bo strzelam!" - i jednocześnie wprowadzić nabój do komory nabojowej. Przeważnie to wystarcza. Jeśli nie, to sam będzie sobie winien
Jeśli się zatrzyma:
"W tył zwrot, nie odchodzić - bo strzelam bez ostrzeżenia". Teraz trzeba zawiadomić dowódcę warty przez radio, trzymając intruza na muszce.

W nocy lub w niesprzyjających warunkach:
"Stój! Służba wartownicza - kto idzie" - później tak jak w dzień
Jeśli to rozprowadzający z wartownikami to powinien powiedzieć: "Rozprowadzający ze zmianą"
"Rozprowadzający zbliżyć się do rozpoznania, pozostałe osoby zostać na miejscu"
Zatrzymać rozprowadzającego ok. 10 metrów od siebie (zależy od warunków) i wydać rozkaz.
"Oświetlić twarz" -jeżeli się okaże, że to nasz człowiek to powiedzieć:
"Droga wolna" - Teraz zmiennik wymienia wartownika z meldunkiem:
"Panie podchorąży melduję objęcie (zdanie) posterunku."

 

Tekst został zamieszczony za zgodą autora, za co serdecznie dziękujemy.
Aktualizowane: 23 stycznia 2001 r.

Kopiowanie tekstów i zdjęć zamieszczonych na stronach Klubu Rezerwistów Wojska Polskiego w celach komercyjnych, 
w celu publikacji w innych serwisach bądź na innych stronach internetowych 
bez zgody autorów lub władz Klubu jest ZABRONIONE.